poniedziałek, 13 grudnia 2010

czy wiemy, jakie jest przeznaczenie przedmiotów, które posiadamy?

Przez całe nasze życie gromadzimy różne przedmioty, tylko czy znamy ich prawdziwe przeznaczenie? np:
  1. Czajnik – przedmiot codziennego użytku występujący w każdym szanującym się gospodarstwie domowym. Istnieją czajniki gazowe analogowe i elektryczne cyfrowe. Te pierwsze swoim gwizdem powodują, że w danym domu popołudniu nie można liczyć na drzemkę. Uruchamiane w nocy powodują, że słyszy to cały blok. Co do elektrycznych to często mają w nazwie "bezprzewodowy". Żeby nie było żadnych złudzeń, stoi on na płytce podłączonej przewodem do prądu. Ładny chwyt marketingowy, no nie?A teraz uwaga: Z ŻADNEGO CZAJNIKA NIE DA SIĘ NALAĆ WODY DO INNEGO NACZYNIA TAK, BY NIE CIEKŁO W DÓŁ WZDŁUŻ JEGO OBUDOWY. Skutek jest taki, że wodą kapiemy po blacie, stole, nogach, rękach itd. Co z tego, ta woda ma jedynie 100 stopni!Przez długie lata był podporą kadry ZSRR w curlingu. Był używany w średniowieczu jako przyrząd do produkcji pary. Jak wiadomo dzięki niemu można w szybki sposób zaparować pomieszczenie, więc był używany zamiast zasłon lub rolet.Czajnik ma również zastosowanie w kuchni jako nadęty pojemnik, często z metalu. Posiada długą trąbę (wylewkę), która służy do wylewania zagotowanej wody poza ściany tego naczynia. Ucho zamocowane na wieczku umożliwia sprawną manipulację naczyniem.Czajnik był też wykorzystany w filmie Titanic, gdzie w pamiętnej scenie Leonardo DiCaprio próbował wybić szybę ręką. Niestety jak każdy wie, nie udało mu się, gdyż zagęszczenie pary było tak wielkie, że poległ.Czajnik dodatkowo jest urządzeniem kuchennym posiadającym najwięcej zastosowań przy przygotowywaniu potraw. Żadne inne urządzenie w naszej kuchni nie nadaje się do produkcji gofrów z dżemem, tostów z serem żółtym i topionym, pasztecików z grzybami, czekolady na gorąco, wspaniałego deseru ze śmietany kremówki i snickersa oraz wędzonych oscypków. A to dopiero początki jego możliwości. 
  2. Kibel, który zazwyczaj służy do defekacji, czyli wydalania kału uchem, a czasem do spożywania posiłków. W nie tak dawnych latach kibel był znany pod pojęciem tron i był używany przez prezydentów Polski jako miejsce do rządzenia oraz do czytania gazet politycznych (w mniejszości) lub erotycznych (w większości), przy których występują takie zjawiska jak masturbacja czy masturbacja, ewentualnie masturbacja. Często toaleta jest miejscem zawierania znajomości męsko – męskich i damsko – damskich, skąd wynika postulat środowisk homofobów, aby w miejscach publicznych pojawiły się osobne toalety dla pedałów i lesbijek. Ponadto z nieznanego źródła wynika, iż jeżeli nasze uszy znajdą się poniżej linii sedesu to po pociągnięciu za spłuczkę usłyszymy głośny szum morza.
  3. Szafa – popularny mebel, powszechnie używany do przechowywania ubrań, trupów i kochanka / kochanki. Jest nieodzownym elementem życia intymnego. Szafa jest również niezwykle twarda psychicznie. Możemy jej nawrzucać ile wlezie, a ta dalej stoi. A nawrzucać możemy jej dosłownie wszystko – od ubrań po karabiny snajperskie. W szafie można też zbudować wiele rzeczy, np. kibel, co jest bardzo praktyczną sprawą. W razie zawodu miłosnego w szafie można się powiesić i w ten sposób pozbyć się zmartwień. W szafie można też umrzeć na inny sposób, mianowicie zatrzasnąć się w niej i zdechnąć z głodu. 
  4. Musztardówka – rodzaj szklanki z odzysku. Pierwotnie do przechowywania substancji zwanej przez śmiertelników musztardą. Po wykorzystaniu tejże do różnych celów (atak terrorystyczny, jako wabik na żuli, ewentualnie do celów konsumpcyjnych), jest ona adaptowana do czasowego przechowywania napojów bez-, nisko-, średnio- i wysokoprocentowych. Nałogowo tłuczona przez troskliwe mamusie. Istnieje też pokrewny gatunek zwany Nutellówką. 
  5. Krzesła – przedmioty zaprojektowane jako miejsce do siedzenia, jednak częściej używane jako broń biała przez Tibijczyków, maniaków OGame i innych no-life'ów.  
  6. Wanna – urządzenie służące do robienia sesji zdjęciowych na NK, kąpania, w porywach do zabaw wodnych, tudzież podwodnych. 
  7. Wersalka – typ mebla do posiadówki. Królowała w latach 70. chociaż i teraz nie narzeka na brak popularności. Pod wersalką można przechowywać pościel, broń i amunicję, zapasy żywności i inne niezmiernie potrzebne do życia rzeczy. 
  8. Różaniec – odmiana łańcucha noszonego przez znanych i lubianych raperów w USA. Specyficzna nazwa wytworzona została w rejonach Różyc Śląskich. W potocznym rozumowaniu jest to inny rodzaj góralskich korali, jednakże wykonany ze specjalnego rodzaju drzewa – bananowca. Przypisuje mu się zbawienne moce – komunikatora i uznaje się za narzędzie pozwalające na komunikację ze sferami niebieskimi. Posiada on aż pięć tajemnic, które dotąd nie zostały odkryte. Jest przedmiotem kultu wielu babci, tak zwanych „moherów”. Noszą oni go na palcach 24h przez 7 dni w tygodniu niczym Lady Speed Stick. Z tą różnicą, że od nich śmierdzi.
 No, może z różańcem przesadziłem :-))

(zaczerpnięto z tego miejsca. Nie wstydź się tylko KLIKNIJ myszą!!!)

niedziela, 12 grudnia 2010

nowe członki :-))

chybaporypany dołączył do Nas :-)) I love him vm.
Czekamy na następnych!!!

jestem pijakiem i nigdy się z tym dobrze nie czułem

Tak, trzeba się przyznać. Jestem pijakiem:


Niektórzy uważają, że jestem pojebany? Może tak jest:


Ale i tak jutro jest poniedziałek  zaczynam nowe życie.. bez kawy, bez wódki, wina. Nowa ERA, zielonego słońca, kominy, czerwone dymy ...

jeśli nie masz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie

W sumie dzisiaj nie mam co powiedzieć. Jeża zlikwidowałem, jutro jest poniedziałek - nowy rozdział. Trzeba zabrać się do działania i realizacji planu, bo nie osiągnie się umiejętności bez ćwiczeń. Plan jest skomplikowany, podejmując coś trudnego rozpocznę od najłatwiejszych rzeczy. Dokonam czegoś wielkiego, ale od małego zacznę. Na dodatek będę robił to, co lubię, a wtedy nie będę musiał pracować. Trzy razy już pomyślałem, zanim zacznę realizację planu, także nie będę żałował swoich czynów. Wiem, że wiedza i doświadczenie przychodzą z wiekiem. Mam tylko nadzieję, że w moim przypadku nie będzie to wieko od trumny.Muszę pamiętać tylko o kilku rzeczach. Po pierwsze, że długo szuka się przyjaciół, ale szybko się ich traci. Po drugie, że pijaństwo nie tworzy wad, ono je ujawnia. Ale równocześnie ten, kto ma wino, powinien pić za życia, bo ani kropla nie przedostanie się na tamten świat. A po trzecie i chyba najważniejsze to to, że wąż nie zmieni swojej krętej natury, nawet kiedy się wśliźnie w prostą rurę bambusową.

A teraz:


Ale wiem, że jutro opuchlizna w końcu zniknie. Zajęło to tylko dwa tygodnie... Pewnie będzie powracała sporadycznie, jak u normalnych ludzi.

Tak na wszelki wypadek: tekst jest swoistą parafrazą chińskich przysłów znalezionych w Wikipedii, a Kukiz i Piersi zostały opublikowane przez mietek10116 na portalu You tube.

sobota, 11 grudnia 2010

Jarocin i inne

Przy okazji opublikowania Debila w postaci planowanego kibla naszły mnie wspomnienia...
Na polanie siedzi jeż i je jabłko. Przychodzi wilk i się pyta: co jesz? A jeż: co wilk?

Masakra, Ale tak po prawdzie pamiętam ostatni koncert Dżemu w Jarocinie w 1992 roku, The Bill w 1993 r., Pawła Kukiza i Piersi jak się przebrał za Batmana i śpiewał idzie ZCHN w 1991 r., jak również nikomu nieznane zespoły jak Damnation z Białegostoku i Major Smiss z Sopotu. Era zielonego słońca zawsze zostanie mi w pamięci. Pamiętam, jak banda pijanych punoli skroiła mojego kolegę z kolczyków i zegarka, jak podpierdolili nam na plebanii buty sprzed namiotu i koleżanka musiała sobie kupić wkurwiająco niebieskie trampki PRLowskiej produkcji. Ale i tak do sklepu szła na bosaka :-)). Pamiętam, jak przekupiłem dyrektora szkoły żeby wynajął nam miejsce do spania - klasa szkolna :-)) Jak piliśmy piwo w sklepie, pomimo iż była prohibicja (na zapleczu sklepu, z plastikowych butelek), jak jeździło się do pobliskiego Pleszewa do Kufloteki. Tam gość polewał piwo z miski, którą trzymał w lodówce, aby piwo było zimne. A później...... a później ludzie leżeli w rowach po obu stronach drogi, tam gdzie zwykle rolnicy ciągną ręce wracając zmachani z pola... Pamiętam, jak nie powiem kto, miał gandzię w pokrowcu od śpiwora i połowa Jarocina nie była w stanie wykorzystać tych zapasów. Pamiętam jak Pan Stanisław (mam nadzieję, że żyje) i jego żona częstowali nas każdego dnia śniadaniem i czekoladą. Pamiętam jak miałem włosy prawie do pasa i jak moszowałem pod główną sceną, a po koncercie nie mogłem umyć głowy i następnego dnia sterczały lepiej niż na cukrze. Pamiętam bramę wejściową na główną scenę, gdzie po obu stronach były drzewa najeżone nożami, maczetami, widelcami, kastetami i innymi metalowymi przedmiotami. PAMIĘTAM JAK KTÓREGOŚ ROKU NA PERONIE W BYDGOSZCZY nasz pociąg mijał się z pociągiem jadącym na pielgrzymkę do Częstochowy (miał wtedy przyjechać Papież JPII). Tłum z naszego pociągu krzyczał: "pozdrówcie Papieża, my pozdrowimy Szatana" :-)). Pamiętam gościa w pociągu, który ze złamanym kręgosłupem i w gorsecie ala Golem jechał na festiwal. Pamiętam NOSA, który po wypiciu kubka  żubrówki chciał popełnić samobójstwo, a skończył na glebie w kiblu przytulając się do muszli.

W SUMIE NIE WIEM CO MNIE NASZŁO. IDĘ POPRACOWAĆ NAD OPUCHLIZNĄ...
Pozdro dla wszystkich, którzy też nad tym dzisiaj pracują.................

plan na życie

Mam taką znajomą, dużo starszą. Śmieję się, bo zawsze mówi mi: idź do kibla, może coś z tego dobrego wyniknie. A ja wtedy idę, kiedy mam potrzebę i:


... obmyślam nowy plan. Niektórzy zapier...... w kuchni i robią kanapki, szykują kolację. Zamawiają catering.... A ja wyprzedzam kaca i obmyślam sprytny plan. Z całą pewnością jest lepszy od planu wyborczego PO i PiS, LSD :-)) i innych partii. Dlaczego? Bo to jest mój plan. I ch.. im w d...każdy jest egoistą i dba o swój interes. Nawet, jeżeli nie ma więcej niż 12 cm :-)) No nie........... mój plan jest dłuższy.................................... Ludzie to ludzie. Nie ma znaczenia jakie mają wykształcenie. Człowiek jest człowiekiem. Będzie impreza, szokująca dla wszystkich. Jak ktoś nie jest ponad......... to jego problem...

lubię lekarzy

Dlaczego? bo mimo wszystko jak trwoga to do.... lekarza. Uwielbiam ich gadki, są takie merytoryczne i mądre. Ja jako absolwent (nie mylić z wódką) wydziału specjalnego gier i zabaw jestem pełen podziwu dla Ich wiedzy. Uwielbiam, jak posługują się fachową terminologią, kiwam głową, że wiem o co Im chodzi, ale w istocie rzeczy nic z tego nie rozumiem :-)) Trochę zaufania, ważne żeby pomogło. I tak się właśnie dzieje.  Nawet Pan Kazimierz też ma zaufanie do naszych, kochanych specjalistów:


Są normalni, tak jak i my. A poza tym wszyscy jedziemy na tym samym wuzkó, a od strachu uratuje nas: http://www.youtube.com/watch?v=PWRqi_zyBSg i tak udało się znów wyprzedzić Pana Kaca...